Śmierć dziecka, Wpis

15.10. – Dzień Dziecka Utraconego … to już nasz kolejny

Zapytałam kilka dni temu moją córcię Julię:

o czym tak myślisz Kochanie przed snem?

Odpowiedziała bez wahania…

Myślę o Oluni, bo za nią tęsknię…

 

Rzadko ostatnio płaczę, lecz są takie chwile jak ta … kiedy muszę, kiedy chcę, kiedy tego bardzo potrzebuję…

W trakcie tych ponad 41 miesięcy, które minęły od śmierci naszej Oleńki, wielokrotnie moje myśli poruszały temat straty dziecka.

Straty nie tylko Córki…

Straty Siostrzyczki…

Straty Siostrzenicy…

Straty Prawnusi…

Straty Wnusi… moja dzielna mama oprócz śmierci wnuczki, musiała zmierzyć się także z cierpieniem swojej córki … – … mnie przez długie tygodnie zapłakanej

Straty Dziecka, które dla wielu bliskich mi osób było niezwykłą nauką. A płynąca z oczu Oleńki stara, mądra dusza, zmieniła na lepsze życie tych, którzy tego potrzebowali. Nawet tych, którzy nigdy nie mieli szansy poznać osobiście tego Anioła.

 

 

Każdy z nas stracił Olunię.

Każdy z nas przeżywał i nadal przeżywać będzie tę tragedię po swojemu.

Tak – tragedię, bo nie taka powinna być kolejność odchodzenia „tam”. Dzieci nie powinny tak ciężko chorować, nie powinny cierpieć, umierać.

Nie powinnam dbać o grób swojej Córeczki. Powinnam patrzeć na to jak chodzi do pierwszej klasy.

Julia nie powinna zrywać stokrotek na cmentarnym trawniku, po to aby starannie ułożyć je obok zimnego, kamiennego zdjęcia Siostrzyczki. Moje Dziewczynki powinny razem chodzić do szkoły, razem śmiać się i kłócić.

 

Najbardziej martwię się właśnie o to, jak śmierć Oluni odznaczy się w przyszłości na życiu Julii. Jak jest obecnie? – To widzę.

I choć nie mam pełnej świadomości tego, co kryje się w jej dziecięcej główce, to głęboko wierzę w to, że sama Olunia pomoże jej w trudniejszych chwilach… w końcu wspanialszego Anioła Stróża nie można sobie wymarzyć…

*********************

Pisząc to łzy spływają mi po policzkach… Czasami sama nie wiem, skąd we mnie optymizm na tle tego wszystkiego co nas spotkało.

*********************

Ale co da nam smutek? Co dadzą łzy?

Bywa, że ukoją rozemocjonowane tęsknotą policzki. Tęsknotą za Olunią…

Odkąd nie czuję w ramionach mojego dziecka, odkąd nie mogę Oli poczuć, odkąd wiem że wracając z zakupów nie zastanę Jej w domu z babcią lub z nianią, odkąd zamiast Jej łóżeczka mam w sypialni maleńki ołtarzyk…. to nie umiem już tęsknić tak zwyczajnie … po ludzku.

Dlaczego miałabym tęsknić za Julcią, którą zdarza mi się raz na jakiś czas zostawić na kilka dni pod opieką babci? Przecież rozmawiamy wówczas przez telefon, przecież widzimy się na wizji, a już niedługo się zobaczymy.

Czy to źle? Czy jestem złą mamą?

No nie! To nie jest zle…

Teraz jest inaczej. Według mnie lepiej.

Tego innego świata nauczyła mnie Ola i jej śmierć.

Doceniam z wdzięcznością to co mam, to co mi pozostało, starając się nie absorbować głowy myślami, na które i tak mogę nie mieć wpływu.

 

Po śmierci Oluni stało się bardzo pusto, ale jakże bogato … 🦋😇

Jestem Ci za to Córeczko ogromnie wdzięczna.

Kochamy Cię Maleńka ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

 

 

 

 

 

1 thought on “15.10. – Dzień Dziecka Utraconego … to już nasz kolejny

  1. Całym sercem jestem z Waszą rodziną. Olunia to prawdziwy cud. Jak dobrze że była i nadal jest tam na górze. Wzbogaciła życie tylu osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *