Śmierć dziecka, Wpis

2 lata temu umierałaś w moich ramionach Oluniu ….

2 lata temu w dniu śmierci mojej córeczki Oli napisałam:

„Moje serce rozpadło się na milion ostrych kawałków, które ranią… cholernie mnie ranią. Córeńko najdroższa, moja najczystsza ze wszystkich duszyczek, maja osobista Przytulanko, mój Skarbeńku, Buziaczku, mój Kwiatuszku, Serduszko Ty moje, teraz będziesz już mogła biegać za piłeczką, skakać na trampolinie z innymi aniołkami, będziesz mogła jeść lody, czekoladkę – tylko uważaj na ząbki, żeby Ci się bardziej nie popsuły. Mamunia Ci na wszystko pozwala….

Już od teraz nigdy w Twojej główce nie będzie tych okropnych robaków, które mi Ciebie tak okrutnie zabrały. Teraz w Twojej najcudowniejszej główce, mój Czupurku wiecznie rozczochrany, już zawsze będą fruwały piękne motylki i ćwierkające ptaszki.

Odpocznij Ukochana moja i proszę bądź moim Aniołkiem stróżem.
Tęsknie przeogromnie i nigdy nie przestanę❤❤❤❤
KOCHAM CIĘ MOJE DZIECKO”
Wówczas byłam pewna tego, że mój świat się zawalił i nie będę potrafiła żyć bez Oluni…
… Jak miałam tego dokonać skoro każda minuta była jej podporządkowana.
Bałam się, że tęsknota będzie mnie paraliżować i nigdy nie przestanę płakać, a przecież powinnam, bo jest Julia, która mnie potrzebuje. No i ja sama siebie także potrzebuje …
Co sprawiło, że odzyskałam swoją siłę?
… odnalezienie sensu choroby i śmierci Oluni
… rodzina i przyjaciele, którzy nie pytali w czym pomóc – robili to co uważali za słuszne, byli
… książki i filmy o tematyce życia po tym życiu
… sny, w których pojawiała się Olunia
… a w końcu znaki, których nauczyłam się dostrzegać
 Teraz już wiem jak żyć i gdzie szukać ukojenia.

A ponoć nie można otworzyć nowego rozdziału w życiu, kiedy ciągle czyta się poprzedni …

Czyżby?

Nasz poprzedni rozdział, jakim było dzielenie życia z Oleńką, dał mi absolutnie wyjątkowe zdolności, za które jestem nieopisanie wdzięczna
Dlatego każdy mój dzień jest sercem połączony z tamtymi latami, dniami, godzinami, bo to dzięki nim:
Dostrzegam to, co często jest niezauważalne…
Doceniam to, co wydawać się może nieistotne…
Odczuwam piękniej to, co może być tylko ładne…
A zwykłe staje się niezwykłe…

Zwykły spacer mamy i córki, podczas zimowego pobytu nad morzem, stał się niezwykłym spacerem mamy i CÓRECZEK ❤️😍😇

Szczęśliwy uśmiech Julii ❤️
Obłędne niebo ❤️
I to idealne piórko – mój kolejny znak

Ktoś mi kiedyś powiedział, że trzeba być bardzo uważnym, aby na zdjęciach dostrzec tych, których już nie ma wśród nas …

Jak to nie ma?
Są !
I będą zawsze !
Przecież to oczywiste …

Czy nie tęsknię za Olunią ?
Tęsknię całym sercem, ale dzięki znakom potrafię się z tym po swojemu zmierzyć ❤️

 

PS. ” Nie osądzaj osieroconej matki.
Ma ona wiele postaci.
Oddycha, ale umiera.
Może wyglądać młodo, ale w środku czuje się staruszką.
Uśmiecha się, ale jej serce płacze.
Chodzi, mówi, gotuje, sprząta, pracuje,
Ona JEST, ale i NIE JEST… wszystko na raz.
Ona jest tutaj, ale część jej jest gdzie indziej – w wieczności.” -autor nieznany

5 thoughts on “2 lata temu umierałaś w moich ramionach Oluniu ….

  1. Paulinko piękny wpis. Nasz aniołek Natalka, druga połówka Emilki była z nami 1 dzień. Ciągle czuje że jest gdzieś i czuwa nad siostrą. Już nie raz dała nam znak 😉

  2. Bardzo piekny wpis,wzusza bardzo,wiem co czuje autorka dziecka ktore zmarlo,tez walczylam o zycie mojego dziecka jeszcze w lonie,bardzo jej pragnelam,caly czas mi jej brakuje,boje sie o jej zdrowie,duzo daje mi wiara ze bedzie dobrze💕

  3. Wiem co czułaś, gdy Oleńka odeszła, ale bądź z siebie i swojej wspaniałej córeczki dumna. Ona wielka wojowniczka, a ty jej anioł. Nikt nie zrozumie co czuje matka, gdy traci swoje dziecko.
    Pozdrawiam Paulinko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *