Historie Pacjentów, Medyczna marihuana, PIK, Wpis

Mioklonie a CBG

 

Uwielbiam otrzymywać takie wiadomości!
Dziękuję wszystkim tym, którzy potrafią znaleźć chwilkę, na to żeby zadzwonić lub napisać do mnie i podzielić się swoimi sukcesami!
To dzięki Wam zdobywamy bezcenne doświadczenie.
Pozostając w temacie mioklonii… Jedna z pań neurolog, której synek choruje na padaczkę, również podaje dziecku CBG z rewelacyjnym skutkiem.

Do czego jeszcze posłużyć może ten kannabinoid?

– CBG jest jedynym znanym kannabinoidem stymulującym neurogenezę – powstawanie nowych komórek nerwowych!! Został zaklasyfikowany przez badaczy jako antagonista receptora CB1, który wpływa na ośrodkowy układ nerwowy.
– Wykazuje silne działanie przeciwzapalne, antybakteryjne i przeciwbólowe.
– CBG może ochronić wzrok przed jaskrą, ponieważ zwiększa odprowadzanie płynu z oka oraz zmniejsza ciśnienie wewnątrzgałkowe. Obecnie jaskra stanowi wg WHO jedną z pierwszych przyczyn utraty wzroku, a CBG wyizolowany z konopi może być jednym z kandydatów do walki z tą chorobą.
– CBG może być również pomocne przy nerwicy i depresji, wykazując działanie przeciwdepresyjne i przeciwlękowe.
– Ponadto CBG pomaga zwalczać bezsenność, stymuluje wzrost tkanki kostnej, a także wykazuje działanie antyproliferacyjne, hamując wzrost komórek nowotworowych.

 

Po więcej rzetelnych informacji zapraszam na:
https://www.medycznamarihuana.com/kannabigerol-cbg-maly-kannabinoid-o-duzym-wplywie/

Pozdrawiam Was Kochani, życząc zdrowia

Paulina Janowicz

Chcesz porozmawiać? Dzwoń o rozsądnych porach w ciągu dnia 🙂
tel. 693458008

4 thoughts on “Mioklonie a CBG

  1. Witam. Jestem mama chłopczyka z zespolem Dravet, również nękają go ogromne mioklonie. Skąd mogę zdobyć cbg. Pozdrawiam Beata Pestka

  2. Dzień dobry Pani Paulino.
    Jesteśmy rodzicami małej, kochanej dziewczynki.
    Jej problemy zaczęły się po szczepiące Infarix. Po drugim podaniu zaczęło się. Po kilkadziesiąt napadów padaczki gdzie lekarze nie potrafili (lub nie mieli zbytniej motywacji) opanować.
    To było jak miała pół roku. Po prawie 50 dniach udało się, i to po naszych stanowczych naciskach o zmianę leku, napady opanować Sabrilem.
    Przeżyliśmy wtedy koszmar. Żona w szpitalu z córką a ja w wolnych chwilach od pracy. Powiem szczerze, że ten czas pamiętam jak za mgłą.
    Teraz córcia ma 8 lat. Ciągle walczymy o jej lepsze życie. Nie ma rozpoznania a tylko „zastępcze” dziecięce porażenie mózgowe.
    Najdziwniejsze, że jak wyszła ze szpitala nie miała żadnych napadów. Jednak po wyjściu zaczęła się powolutku cofać w rozwoju. Nawet nie pamiętam kiedy przestała brać zabawki do kochanych rączek.
    Przed napadami pięknie się nimi bawiła. Te wspomnienia już tylko na zdjęciach. Jednak mocno wierzę, że to kiedyś wróci. Nie mamy wielkich wymagań.
    Jakiś czas temu, zaczęliśmy podejrzewać, że leczenie Sabrilem jest zbyteczne a leki przeciwpadaczkowe nie się przecież obojętne. Po ponad rocznej „przepychance” z neurolog, zdecydowaliśmy wspólnie, że powolutku odstawiamy. Już prawie rok bez Sabrilu i bez jakichkolwiek epizodów. Córcia stała się bardziej kontaktowa. Widzimy, że jest szczęśliwsza.
    Jednak ciągle zmagamy się z olbrzymimi problemami. Nie muszę wspominać, że dziecka całkowicie od nas zależne. Nie siedzi, mówi, je samodzielnie. Jedynie kontakt wzrokowy i to nie zawsze. Jednak kontakt z nią jest, co potwierdzają nawet rehabilitanci. Dziecko zostało zamknięte w chorym ciele.
    Największym jej problemem, który utrudnia ten kontakt to właśnie to ciało. Dystonia, spastyka, okrutny ślinotok. Wykrzywia ją na wszystkie strony. Dodatkowo nie jest praktycznie w stanie zasnąć bez wspomagania lekami i co najistotniejsze nie każdy lek działa. Nawet po tych lekach, jej tiki potrafią ją wybudzać ze snu co 30 minut.
    Na spastykę lekarze już powoli sugerują leki na parkinsona. Leki które działają, czynią ją nieobecną.
    Metodami prób i błędów mamy lek na sen, który też powoduje, że następny dzień jest spokojniejszy. Nie zawsze tak jest. Ale wtedy też, widzimy, że jest szczęśliwsza gdyż nie musi walczyć z tymi mimowolnymi ruchami. Jest kontaktowa i widać jak bardzo wtedy potrzebuje nas i kocha.
    Jednak po tym leku wręcz zalewa się śliną z którą musi walczyć. Błędne koło.
    Zaczeliśmy już jakiś czas temu szukać alternatywnych metod. Żona dowiedziała się o botoxie. Na ślinotok próbujemy już od jakiegoś czasu toksyny botulinowej. Jednak w przypadku córci nie przynosi ta terapia efektów, a tylko dostarcza dodatkowych cierpień i stresów podczas wstrzykiwania w ślinianki.
    Ostatnio sporo czytam na temat marihuany medycznej. Dużo w sieci wyczytałem na temat jej stosowania w leczeniu bezsenności, chorobach parkinsona, leczeniu miokloni. Może ona też powodować suchość w jamie ustnej. Jest to uznawane za efekt uboczny, jednak w naszym przypadku należało by to uznać za efekt terapeutyczny.
    Po „zalegalizowaniu” liczyliśmy, że wreszcie uda się spróbować tego rodzaju wspomagania naszej walki o lepsze życie i to nie tylko jej ale i nasze. Gdyż bezsenne noce mogą każdego wykończyć jak fizycznie tak i psychicznie.
    Jednak widzimy „ścianę” u lekarzy. Jedni dowiedzieli się o „dopuszczeniu” z TV, inni unikają tematu jak ognia. A jak już byli bardziej rozmowni to tak jak przypuszczałem, temat jest w powijakach.

    Dlaczego piszę. Liczymy bardzo, że tego typu terapia, może przynieść ulgę naszej córci. Jednak na ten temat jest tak mało informacji i do końca nie wiemy gdzie ich zasięgnąć.
    Testujemy na chwilę obecną olej CBD. Jednak nie widzimy efektów. Nie do końca wiemy jak taką terapię przeprowadzać. Wszystko po omacku. Dawkowanie gdzieś tam znalazłem – 1mg na 1kg masy ciała.
    Znalazłem Pani wpis „mioklonie a CBG”. Bardzo zbieżny temat z naszymi problemami.
    Już nawet udało mi się zdobyć herbatkę CBG, która to niby ma zawartość 1.8%. Trochę też poczytałem na temat tego związku, który to jest uznawany za „komórkę macierzystą” wszelkich kanabioli.
    Znowu wyczytałem, że w przypadku leczenia niektórych zaburzeń snu, wymagany niestety jest udział THC w specyfikach.
    Czy jest Pani w stanie jakoś nas pokierować. Może się spotkała już Pani z podobnymi problemami.

    Najmocniej też przepraszam za styl pisania, ale nie łatwo mi pisać bez emocji w tym temacie. Po prostu usiadłem i napisałem licząc, że wreszcie uda nam się temu Aniołkowi pomóc.

    Pozdrawiam ciepło
    Bartek

    1. Panie Bartku dziękuje za tak szczegółowe opisanie Waszej historii. Myśle, że najrozsądniej będzie jeśli zadzwoni Pan do mnie. Telefon do mnie to 693458008. Pozdrawiam serdecznie Paulina Janowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *